Strona główna

#INLOVEWITHSWITZERLAND
Szwajcaria.. gdzie wszystko możesz, ale nic nie musisz

Luksusowy wypoczynek w tradycyjnym stylu

Ingrid Hintz | 23.11.2016
Obrazek

Miłośników pięknych krajobrazów, spokoju i luksusu nigdy nie brakowało. Do Gstaad zaczęły ściągać gwiazdy. Marlene Dietrich, Louis Armstrong, Ella Fitzgerald, Elizabeth Taylor, Sophia Loren. Lista szukających wytchnienia gości z wielkiego świata z roku na rok była coraz dłuższa. Przyjeżdżali tu regularnie Elizabeth Taylor (przyłapano ją tu podczas odwiedzin u Michaela Jacksona) czy księżna Diana z księciem Karolem. Dziś także odpoczywają tu reżyserzy, gwiazdy ekranu i filmowcy. Partnerskim miastem tej miejscowości jest słynne francuskie Cannes.

Bywają tu: Naomi Campbell i król Hiszpanii Juan Carlos. Angielski aktor Roger Moore żartował często, że w Gstaad wszyscy bardziej niż nim samym interesowali się jego samochodem, a potem wracali do swoich krów. Roman Polański ma tutaj swój chalet Milky Way z profesjonalnym studiem filmowym, w którym spędzał dni aresztu domowego. Pobliskie lądowisko w Saanen umożliwia lądowania prywatnych samolotów.

Położenie w malowniczych Alpach Berneńskich sprawia, że region narciarski Gstaad (co ciekawe przy samej miejscowości długich tras nie znajdziemy) oferuje około 250 km rozmaitych tras zjadowych. Miejsce uwielbiają snowboardziści.

Turyści odwiedzający ośrodek mogą korzystać z 53 kolejek linowych, 22 wyciągów narciarskich, 10 gondol i 17 wyciągów krzesełkowych. Wyciągi narciarskie mogą przewieźć 53 000 narciarzy lub snowboardzistów na godzinę. Wielkim atutem jest pobliski lodowiec, gdzie trasy zaczynają się na 3000 m nad poziomem morza. Sezon trwa tam aż do maja.

Najdłuższy zjazd: lodowiec, Les Diablerets-Oldensattel-Reusch, 14 km długości, rożnica poziomów 1700 m, trudny ale pasjonujący.
Najtrudniejszy zjazd: Wasserngrat Tiger Run, 2 km długości, różnica poziomów 500 m, Rellerli, 2,5 km długości, różnica poziomów 500 m.

To typowa alpejska wioska, która od początku swojego istnienia właściwie zupełnie się nie zmieniła. Swój urok zawdzięcza restrykcyjnym przepisom budowlanym, które zezwalają na budowę nieruchomości tylko w charakterystycznym, alpejskim stylu. Wszystkie drogi prowadzą na jedną promenadę, przy której stoją stare wille. A w nich butiki Gucciego, Ralpha Laurena czy Armaniego i salon firmowy Porsche.
W miasteczku niedozwolony jest ruch samochodowy – po okolicy można się poruszać korzystając wyłącznie z górskiej kolejki, która łączy Gstaad z czterema okolicznymi kurortami.

Do Gstaad można dostać się górską kolejką, która łączy miasteczko z czterema okolicznymi kurortami i która ponad sto lat temu przywiozła pierwszych turystów. Wówczas kursował tu jedyny w kraju, pionierski, w pełni zelektryfikowany skład – Golden Pass Classic – dziś jeżdżący między Montreux i Zweisimmen.

Jak to się stało, że region, który co roku odwiedzają tysiące turystów, zdołał zachować tyle autentyczności? Najcenniejsza tu była i jest przestrzeń i natura. Do dziś działa w Gstaad ponad dwieście gospodarstw, z czego osiemdziesiąt nadal wypasa zwierzęta na szerokich halach. Krów żyje tutaj niemal tyle samo, co mieszkańców.

Nad miastem góruje ogromna budowla. To Gstaad Palace, 5-gwiazdkowy hotel ze 104 pokojami i apartamentami. W nocy jest pięknie oświetlony. Stawki za noc zaczynają się od 400 euro. Gstaad nie bez powodu uważane jest za najdroższy kurort w Szwajcarii. Cena skipassa: 44,5 euro za dzień lub 259,5 euro za tydzień. Wynajem luksusowego chaletu (daczy) na osiem osób to koszt od 20 do 60 tys. franków szwajcarskich za tydzień (od 59-120 tys. złotych).