Strona główna

#INLOVEWITHSWITZERLAND
Szwajcaria.. gdzie wszystko możesz, ale nic nie musisz

Piesze wędrówki

Jakub Rybicki | 23.11.2016
Obrazek

Nic straconego – wciąż możesz cieszyć się zniewalającym pięknem Alp w zimie! Rakiety śnieżne to rozwiązanie dobre dla każdego – niezależnie od wieku czy stopnia sprawności fizycznej. Należy tylko dobrać odpowiednią trasę do swoich możliwości. Rakiety nie wymagają specjalnego treningu i umiejętności technicznych, a pozwalają dojść dosłownie wszędzie, co docenią szczególnie miłośnicy bardziej dzikich terenów położonych z dala od masowej turystyki. Należy tylko pamiętać o odpowiedniej odzieży, zwłaszcza butach, kremie do opalania z wysokim filtrem i kijkach trekkingowych. Niezłym pomysłem jest wynajęcie przewodnika, ale jeżeli mamy dobrą orientację w terenie, to wystarczą mapy, które dostaniemy w centrach informacji turystycznej i znajdziemy w internecie. Zimą góry są jeszcze piękniejsze niż latem, nic więc dziwnego, że ta forma turystyki cieszy się w Szwajcarii ogromną popularnością. To wspaniałe uczucie przejść się doliną świeżo po opadach śniegu, gdy trzaska mróz i świeci ostre słońce (nie zapomnijmy też o okularach z filtrem UV!), a my nie zapadamy się po pas w świeży puch. Można wtedy bez trudu wyobrazić sobie, że jesteśmy pierwszymi ludźmi w tym miejscu, „odkrywcami” nowych terenów.

Właściwie wszystkie kurorty w Szwajcarii oferują piękne trasy do wędrówek przez śniegi. Jedną z najlepszych miejscowości do rozpoczęcia takiej przygody jest Champéry w regionie Wallis. Miasteczko położone jest w cieniu majestatycznych Zębów Południa – jednego z najbardziej charakterystycznych szczytów Alp – i oferuje 100 km szlaków w najbliższej okolicy. Warto spróbować podążyć śladami przemytników, którzy aż do późnych lat 50. XX wieku przedzierali się przez górskie przełęcze do Francji, z plecakami wyładowanymi papierosami i alkoholem. Na trasie mija się chaty, w których wymieniano szmuglowane towary. Weźcie za przewodnika przemytnika Serafina, który barwnie opowiada historie z bardziej niespokojnych czasów.

Ciekawą opcją jest połączenie intensywnego wysiłku, luksusu i ekstremalnych warunków. To noclegi w wiosce igloo, którą znajdziemy w okolicy Engelbergu, malowniczo położonego nad jeziorem Trübsee. Najpierw jednak czekają nas trzy kilometry spaceru po rezerwacie przyrody z najwyższym punktem na szczycie Bitzistock (1895 m n.p.m.), z którego rozpościera się fantastyczny widok na dolinę Engelbergu. Wyobraźmy sobie, jak po długim marszu docieramy do ziejącego chłodem domu ze śniegu. Nie brzmi przyjemnie? Spokojnie, Szwajcarzy myślą o wszystkim. Są tu pomieszczenia, w których można się ogrzać, a także jacuzzi! Na kolację zostanie podane obowiązkowe fondue, można też napić się chłodnego drinka z mroźnego baru. Jeśli wino, to tylko białe – nie chcemy przecież pobrudzić śniegu czerwonym. Po kolacji niektórzy są tak rozgrzani, że muszą chłodzić się – to nie żart – lodami! W nocy jednak nie jest do śmiechu, póki nie wskoczy się w ekspedycyjny śpiwór, zapewniający komfort przy -40 st. C.

Dla prawdziwych fanów gór magnesem zawsze będzie Zermatt, a raczej jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najpiękniejszych szczytów na świecie – Matterhorn. Myśl o noclegu z widokiem na słynną piramidę rozpala wyobraźnię tak bardzo, że nie potrzeba nawet sauny (na wyposażeniu niektórych wiosek igloo). Proponujemy 2,5 kilometrową trasę „Panorama”, której nazwa mówi sama za siebie. Przechodzimy obok jeziora Riffelsee, które widnieje na połowie pocztówek z regionu – w lecie odbija się w nim Matterhorn, ale zimą krajobraz też dosłownie zwala z nóg.
Inne tego typu hotele znajdziemy w Davos Klosters, Stockhorn i Gstaad. Są czynne między grudniem a kwietniem.